piątek, 15 marca 2013

Wampiry, homoseksualizm i setki irracjonalnych sekretów, czyli co się stało z serialami młodzieżowymi...

Dzisiaj, dla odmiany, chciałbym napisać kilka słów na temat seriali. Ci, którzy mnie znają, doskonale wiedzą, że jestem ogromnym serialoholikiem. Chodzi mi oczywiście o seriale zza oceanu. Oglądam je w takiej ilości, że czasem mam problem z przypomnieniem sobie imion głównych bohaterów. Niestety, ich ilość i ograniczony czas nie zawsze pozwalają mi je śledzić na tyle regularnie, aby ze wszystkimi być „na bieżąco”. Wieczór bez obejrzenia chociaż jednego 40-minutowego odcinka uważam jednak za stracony. Moja wielka przygoda z serialami rozpoczęła się wraz z obejrzeniem kilku epizodów młodzieżowego Beverly Hills 90210. Będąc młodszym bratem starszej siostry mimowolnie wciągnąłem się w historię tej fantastycznej paczki moich rówieśników i naprawdę zdążyłem ich polubić. I mimo, że z czasem przyszła moda na doskonale znane mojemu pokoleniu Z archiwum X czy Słoneczny patrol, sentyment do seriali młodzieżowych pozostał. I właśnie o zmianach w tym dosyć specyficznym serialowym gatunku chciałbym dziś z Wami podyskutować. Bo niestety bardzo wiele się w nich zmieniło. I to w negatywnym tego słowa znaczeniu.

Będąc jeszcze dzieckiem, mógłbym wyliczyć seriale młodzieżowe na palcach jednej ręki. Wszyscy z zapartym tchem śledzili losy wspomnianej już paczki z Beverly Hills. Dziewczyny podkochiwały się w zbuntowanym Dylanie (Luke Perry), a chłopcy marzyli o takiej dziewczynie, jak piękna i modna Kelly (Jennie Garth). I umówmy się, absolutnie wszyscy chcieli być tacy jak oni. Drogie auta, najlepsze ciuchy, czaderskie imprezy i przede wszystkim ekscytujące przygody. Oczywiście każdy doskonale wiedział, że serialowa fikcja ma się nijak do rzeczywistości. Bo naprawdę ciężko wytłumaczyć logicznie fakt, że niemal każdy z bohaterów w wieku 18 lat miał już za sobą pobyt w ośrodku odwykowym z powodu uzależnień od alkoholu, narkotyków i leków. Niemniej jednak naprawdę fajnie się na nich patrzyło. Ich losy były tak odrealnione, że najzwyczajniej w świecie przyciągały zwykłych zjadaczy chleba. 

Nieco inaczej było w przypadku Jeziora marzeń, które osobiście uważam za jeden z najlepszych seriali z tego gatunku. Jego bohaterowie mieszkali w niewielkim miasteczku Capeside i ich problemy oraz dylematy diametralnie różniły się od tych mieszkających w Los Angeles. Bohaterowie Dawson’s Creek byli na tyle prawdziwi, że naprawdę mogli gdzieś tam sobie żyć i istnieć. Główna bohaterka, Joey Potter (Katie Holmes) nie zastanawiała się, czy do szkoły założyć sukienkę za tysiąc, czy za dwa tysiące dolarów, a zmagała się z problemami finansowymi, patologiczną rodziną i z czysto młodzieńczym uczuciem do najlepszego przyjaciela. Idealista Dawson (James Van Der Beek) kochał filmy Spielberga i w swych niektórych decyzjach był naprawdę dziecinny, podobnie jak nieco wzorowany na postaci Dylana Pacey (Joshua Jackson). No i była jeszcze ona, pochodząca z Nowego Jorku Jennifer (młodziutka Michelle Williams), która w ogóle nie pasowała do tej małej społeczności. Właśnie realność i normalność tych postaci sprawiły, że w ostatecznym rozrachunku to Jezioro marzeń góruje w niemal wszystkich rankingach nad Beverly Hills 90210. Znacznie mniejszą popularnością cieszyły się wówczas seriale z niecodziennymi postaciami, takie jak Czarodziejki czy Buffy: postrach wampirów. Czy już dostrzegacie ten paradoks?

Po sukcesie Jeziora marzeń kolejne seriale młodzieżowe zaczęły wyrastać niczym grzyby po deszczu. Lata 2003-2008 można uznać za przełomowe dla tego gatunku. Do tych najpopularniejszych należy zaliczyć: The O.C., One Tree Hill, Gossip Girl czy brytyjskie Skins. Już w nich dało się dostrzec postępujące zmiany w głównych bohaterach. W ich świecie nie było miejsca na niewinność czy czasu na poznanie niebezpieczeństw dorosłego życia. Na ekranach na dobre zagościł fałsz, intrygi, cwaniactwo i szpanerstwo. Zupełnie zmieniły się też realia, co chyba najdobitniej pokazał właśnie serial Skins, którego szesnastoletni bohaterowie bez żadnych skrupułów przeklinają, uprawiają przygodny seks i ćpają wszystko, co tylko wpadnie im w ręce. Serial jest oczywiście mocno przerysowany, ale w genialny sposób ukazuje, jak zmieniły się czasy i jak bardzo codzienne życie nastolatków różni się od tego zaprezentowanego np. w Jeziorze marzeń. Można to też dostrzec w głównych wątkach. Obecnie postać geja czy lesbijki nikogo już nie dziwi i nie jest tak kontrowersyjna jak wcześniej. Podobnie zresztą jak postępująca cyfryzacja możliwa do zauważenia w postaci nowoczesnych smartfonów czy play station. Oczywiście zgadzam się, że należy iść z duchem czasu, ale należy uważać, aby nie przegiąć. Przerysowanie często jest bowiem gwoździem do trumny, co ma miejsce np. w przypadku 90210 będącego kontynuacją świetnego Beverly Hills 90210. Twórcy tak odrealnili i za przeproszeniem – zeszmacili – wszystkich głównych bohaterów, że natychmiast przełożyło się to na słupki oglądalności. I tym oto sposobem 90210 po 5 sezonach zniknie z naszych ekranów.

Po uderzeniowej fali zwykłych seriali młodzieżowych, przyszedł czas na coś nowego. Wielka popularność takich bestsellerów jak saga o Harrym Potterze czy Zmierzch sprawiła, że scenarzyści postanowili postawić na fantastykę. I właśnie dlatego na ekranach zagościły Pamiętniki wampirów, Teen Wolf czy The secret circle. Nie do końca wiadomo, co decyduje o sukcesie seriali tego typu, bo np. ten ostatni opowiadający o losach wiedźm został zdjęty z anteny po 1 sezonie, podobnie jak The nine lives of Chloe King. Wampiry i wilkołaki póki co wciąż wygrywają. Pamiętniki wampirów opowiadające o losach Eleny, zwykłej śmiertelniczki uwikłanej w trójkąt miłosny z braćmi wampirami wciąż znakomicie się sprzedają i są jednym z najchętniej oglądanych seriali młodzieżowych. Ja jednak czuję w kościach, że wkrótce nadejdzie koniec także tego serialu, bo przecież ile czasu można poświęcić na wieczne niezdecydowanie głównej bohaterki. Poza tym powoli ogranicza się liczba głównych bohaterów możliwych do przemiany w wampiry… 

W tym samym czasie pojawił się zupełnie nowy typ serialu młodzieżowego – ja nazwę go „płytkim, głupiutkim, dla naiwnych”. Należy tu zaliczyć hity stacji ABC, takie jak Pretty Little Liars czy The lying game – oba seriale rzeczywiście potrafią wciągnąć, ale już po kilku odcinkach można zauważyć, że w nich absolutnie wszystko nie trzyma się kupy, decyzje postaci są irracjonalne, podobnie zresztą jak coraz to nowsze intrygi czy fabularne skoki w bok. Całkiem dobrze na ich tle prezentuje się serial Switched at birth, który jest chyba jednak bardziej obyczajowy niż dla młodzieży. Warto w tym miejscu pochwalić Glee, który na tle pozostałych seriali naprawdę prezentuje duży poziom. Jest to jedyny z seriali młodzieżowych z elementami musicalowymi, który poza niesamowitym humorem sytuacyjnym prezentuje też pewne wartości i przełamuje tabu poprzez wprowadzenie np. postaci z zespołem Downa czy na wózku inwalidzkim.

Przepis na serial młodzieżowy zdaje się być banalnie prosty. Piękni i młodzi bohaterowie, trójkąty i czworokąty miłosne, rywalizacja pomiędzy przedstawicielami tej samej płci, skomplikowane relacje rodzinne, problemy szkolne i nastoletnie poczucie wyobcowania. Niestety, powyższy plan nie jest już wcale taki oczywisty. Do tego zestawu należy bowiem doliczyć jeszcze postać wampira lub wilkołaka oraz homo- lub transseksualisty. I wszystko to okrasić sosem irracjonalnych i beznadziejnych intryg oraz maksymalnie niezrozumiałych i niemożliwych do wyjaśnienia sekretów. Uwierzcie mi, obecne pokolenie młodzieży na pewno to kupi. Piszę to z ogromnym smutkiem, bo mimo, iż już nie należę do tej grupy wiekowej, wciąż mam sentyment do seriali młodzieżowych. A może to jest właśnie mój problem? Może już zbyt dojrzałem i zbyt dalekie są mi klimaty młodzieżowe? No nic, całe szczęście, że lista oglądanych przeze mnie seriali nie ogranicza się jedynie do pozycji młodzieżowych…

4 komentarze:

  1. Obecnie seriali młodzieżowych nie oglądam...bo już sie do młodziezy nie kwalifikuję :) ale wydaje mi sie,że nie tylko w filmach,ale i w serialach zmieniła sie młodzież,zmieniły sie wampiry,ba nawet dorośli typu prawnicy sie zmienili ;) przemoc jest bardziej brutalna,seks jakby bardziej wyuzdany,dowcip mocniejszy,ale i bardziej tępy...młodzież może i głupieje od tego wszystkiego...a może to przez jedzenie i konserwanty? kto to wie...tak czy siak my dorośli mamy szczęscie że są jeszcze dobrze zrobione,ciekawie napisane scenariusze i tego sie trzymajmy

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie w 1 zdaniu odpowiedziałaś na moje pytanie ;) Prawdopodobnie obecne seriale młodzieżowe mi nie leżą, bo już się do niej nie zaliczam. Z drugiej strony dzisiejsza młodzież może uznać takie Jezioro marzeń za nudne...

      Usuń
    2. Ja akurat Jeziora marzeń nie oglądałam,ale Beverly Hills wspominam z rozrzewnieniem...a ta dzisiejsza młodzież ;) to sama jest nudna :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Cóż, ja może nie jestem największym serialowym zapaleńcem, oglądam je raczej rzadko, ale chyba nie trzeba być serialoholikiem, aby zauważyć, że dzieje się w tej kwestii coś złego. W końcu chyba każdy w czasach swojej młodości oglądał młodzieżowe produkcje telewizyjne. Właśnie wspomniane przez Ciebie Jezioro marzeń, Buffy (ja dodałbym do tego jeszcze Rosswell) należały do moich ulubionych. A teraz to już nawet nie ma o czym dyskutować. Tak jak pisze Kaśka - młodzież teraz łapie się na obrazki (sceny przemocy, seksu), a o porządnej treści to już nie może być mowy.

    OdpowiedzUsuń